Do zakończenia projektu pozotało:

"Dostosowanie Pałacu Przebendowskich/Radziwiłłów do nowych funkcji kulturalnych i edukacyjnych
w tym dla osób niepełnosprawnych"
dni
3
4
6
godz.
1
2
min.
1
0
sek.
2
4

Historia Muzeum


Pałac Przebendowskich, widok od frontu 1915-1919
(Anna Saratowicz, Pałac Przebendowskich, Warszawa 1990, s. 91)

Historia siedziby Muzeum – pałacu Przebendowskich/Radziwiłłów

 

Choć to historia nie aż tak odległa, początki pałacu nie są do końca jasne. Po raz pierwszy na mapach Warszawy pojawia się na planie C. F. Wernecka z 1732 r. Wiadomo, że fundatorem budynku był Jan Jerzy Przebendowski, podskarbi wielki koronny, bliski i wierny współpracownik króla Augusta II. Familia Przebendowskich nie mogła poszczycić się „starożytnym” pochodzeniem i z tego powodu podskarbi nie miał poważania wśród polskiej magnaterii. Jednym ze sposobów na podciągnięcie reputacji i zyskanie należnego szacunku, było okazanie splendoru imienia familii, a więc wybudowanie efektownej siedziby. Pałac, ukończony prawdopodobnie w roku 1729, jest rzeczywiście i dość oryginalny, i efektowny.
Cztery narożne alkierze, pełniące rolę wież, ujmują rezydencję z czterech stron. Budynek nakryty został imponującym mansardowym dachem (hipotetyczna powojenna rekonstrukcja XVIII wiecznego dachu), którego załamanie w linii spadu nadaje bryle rezydencji dynamiczny wygląd. Jednak najciekawszym elementem, wyróżniającym Pałac Przebendowskich spośród innych barokowych zabytków Warszawy, jest półkoliście wysunięty ryzalit we frontowej fasadzie. Znajduje on kontynuację wewnątrz budynku, tworząc efektowny owalny westybul wejściowy i takiż hall na pierwszym piętrze, przed wejściem do sal reprezentacyjnych. Przed pałacem wznosiły się oskrzydlające dziedziniec oficyny gospodarcze, na tyłach zaś umieszczono zaciszny ogród. Nad prowadzącymi do niego drzwiami Przebendowski kazał wykuć napis (niezachowany): „Post exanflatos pro Republica labores hic locus qui etis” – ciężkich pracach dla Rzeczypospolitej tu jest miejsce [wypoczynku], gdzie się znajdujecie”.
Niestety, nieznany jest architekt, twórca planów rezydencji. Anna Saratowicz, autorka monografii o pałacu podważa tezę, jakoby był on dziełem Jana Zygmunta Deybla.


Na przestrzeni wieków pałac przechodził różne koleje losu. Ostatni z Przebendowskich, do którego należała ta rezydencja, wynajął ją w latach 1760-1762 hiszpańskiemu dyplomacie, hrabiemu d’Aranda. Dzięki niemu pałac zyskał nową jakość, stając się miejscem słynnych i hucznych przyjęć oraz balów maskowych, urządzanych z iście hiszpańskim temperamentem. „W czterech salach tańczono, w innych zaś pokojach w pogotowiu stały nakryte stoły, u których się każdy czym ieno chciał mógł posilić. Trwał [bal] nazajutrz do białego dnia z zupełnym ukontentowaniem wszystkich na nim się znajdujących” pisał ksiądz Łuskina w „Wiadomościach Warszawskich” z 1762 r.
Od roku 1766 pałac należał do rodziny Kossowskich, którzy początkowo musieli dzielić się nową rezydencją z Łętowskimi. Tym razem budowla zasłynęła jako miejsce zamieszkania jednej z najpiękniejszych i najbardziej pożądanych dam stanisławowskiej Warszawy – Barbary z Bielińskich Kossowskiej, żony Rocha Kossowskiego, członka Rady Nieustającej, później podskarbiego wielkiego koronnego. Z tych czasów pochodzą niezbyt radykalne zmiany w architekturze pałacu, wprowadzone przez Szymona Bogumiła Zuga. Prócz przebudowy oficyn i dobudówek w różnych częściach pałacu wprowadził on efektowną klatkę schodową do westybulu.
Początek XIX wieku, to okres upadku pałacu. Kossowscy znaleźli sobie inne siedziby, natomiast pałac, podporządkowując się charakterowi ówczesnej ulicy Bielańskiej, przyjął funkcje hotelowe. Znajdował się tu Hotel de Hamburg, gabinet figur woskowych oraz różnej maści sztukmistrze i oferenci – kobieta bez rąk, zadziwiająca publiczność umiejętnością precyzyjnego posługiwania się stopami, magik, cudzoziemiec sprzedający zamorskie ptaki, Niemiec „gwiżdżący przy gitarze”. Innego rodzaju atrakcje zapewniały restauracja Gąsiorowskiego, kawiarnia literacko-muzyczna i Zajazd Białostocki. W oficynie pałacu znalazło się nawet miejsce na „Fabrykę Guzików oraz Wszelkich Wyrobów Metalowych i Pieczętarskich”. Przez pewien okres mieścił się tu Urząd Kontroli Służących – instytucja policyjna, oraz Trybunał Handlowy. Za czasów Królestwa Kongresowego mieszkał w pałacu komendant Warszawy, rosyjski generał Lewicki. Natomiast w latach czterdziestych i pięćdziesiątych XIX w. funkcjonowała drukarnia i zakład piwa bawarskiego.
Zmieniały się nie tylko funkcje, ale także i właściciele pałacu. W 1831 pałac nabył Jakub Piotrowski, który walcząc z długami odsprzedał budynek Jakubowi Lewińskiemu w roku 1844. Jeszcze w tym samym roku pałac przeszedł w ręce Mateusza Nowakowskiego. Budynek wykorzystywano w charakterze kamienicy czynszowej. Częste przeróbki, brak inwestycji spowodowały powolną degradację. Wreszcie w styczniu 1863 roku nabył go za połowę dawnej wartości Jan Zawisza, majętny obywatel z Litwy. Jan Zawisza zaznaczył się działalnością na rzecz pożytku publicznego: współzałożyciel Muzeum Przemysłu i Rolnictwa, współinwestor w przedsięwzięciu budowania tanich domów dla robotników oraz konserwacji kolumny Zygmunta, a także archeolog, dobrze zapisał się w historii pałacu. W latach 1863-1868 dokonał przebudowy i renowacji budowli, wystawiając obok kamienicę czynszową, na pokrycie kosztów utrzymania rezydencji.
Autorem przebudowy był architekt Wojciech Wawrzyniec Bobiński. Najpoważniejsza zmiana dotknęła parterową część półkolistego ryzalitu fasady, tj. główne wejście do pałacu. Bobiński kazał wybić trzy wielkie otwory w miejscu dawnych drzwi i okien, a nowe wejście i ścianę zewnętrzną umieścić bardziej w głębi. W ten sposób pałac zyskał efektowny przedsionek, otwarty z zewnątrz, chroniący wysiadające z karet towarzystwo przed deszczem i słońcem. Po wejściu do westybulu, gości witał okazały plafon iluzjonistyczny Henryka Semiradzkiego „Światło i mrok”, który wywołał burzę polemik odnośnie swej treści, jak i umiejscowienia. Można go było oglądać w niedziele i święta za opłatą na rzecz schroniska dla paralityków.



Plafon z westybulu, według Siemiradzkiego, rys. A. Zajkowski, ryt. J. Buchbinder
(Anna Saratowicz, Pałac Przebendowskich, Warszawa 1990, s. 95)

 

Po śmierci Jana Zawiszy pałac pozostawał pod opieką jego żony Elżbiety, a potem córki Marii. Maria odsprzedała go w roku 1912 księciu Januszowi Radziwiłłowi, właścicielowi Nieborowa i posłowi oraz senatorowi II Rzeczypospolitej. Pałac został w jego rękach aż do roku 1947.
Budynek doznał poważnych uszkodzeń podczas powstania warszawskiego w 1944 roku. Znajdował się on na linii frontu, ochraniając prawą flankę niezdobytej powstańczej reduty – Banku Polskiego przy ulicy Bielańskiej. Ponieważ Niemcy nie mogli opanować Banku, obiektem ataków stał się właśnie pałac, który czterokrotnie przechodził z rąk do rąk. Gdy 23 sierpnia zdobyli go Polacy, miał ich podobno powitać książę Radziwiłł, który wraz z rodziną schronił się w piwnicach budynku. Uradowany książę zaprosił dowódców na śniadanie. Następnego dnia, o szóstej rano w pałac trafiła pięćdziesięciokilogramowa bomba, poważnie uszkadzając budynek. Na szczęście rodzina książęca ocalała, ale ich siedziba ponownie przeszła w ręce Niemców. Tym razem Radziwiłłowie zostali aresztowani i wywiezieni do Berlina w celu przesłuchania. Wkrótce po upadku powstania pozwolono im powrócić do Polski. Osiedli w Nieborowie, gdzie przebywali do stycznia 1945 roku, kiedy to zostali aresztowani, tym razem przez NKWD.
Przez dwa lata trzymano księcia Janusza Radziwiłła wraz z rodziną w ZSRR, najpierw w Moskwie, potem w Krasnogorsku. Tam zmarła Anna Radziwiłłowa z Lubomirskich, żona księcia. Po zwolnieniu w roku 1947 rodzina powróciła do Polski. Tutaj książę Janusz zgodził się odstąpić państwu ruiny swego pałacu w zamian za dwupokojowe mieszkanie. W czasach nacjonalizacji i likwidowania „obszarników” nie było to najgorsze, co mogło spotkać księcia.
W odbudowywanej Warszawie o pałac rozgorzał zacięty spór, między Biurem Odbudowy Stolicy a konserwatorami. Urbaniści z BOS-u zakładali, że działka, na której stoi pałac, jest najlepszym miejscem do przeprowadzenia trasy W-Z. Konserwatorzy zabytków, z prof. Janem Zachwatowiczem na czele, pragnęli ocalić wszystko to, co przetrwało wojenną zawieruchę, a teraz miało zostać zniszczone w imię wizji „nowoczesnej socjalistycznej stolicy Polski”. Na szczęście znaleziono kompromisowe rozwiązanie – trasa W-Z miała opływać pałac z dwóch stron, a rozbiórce uległy tylko oficyny.
Odbudowa pałacu według projektu Bruna Zborowskiego trwała od 1 października 1948 do 1 lipca 1949 roku. Wtedy to zamontowano wysoki mansardowy dach. Co prawda brak jest dowodów na to, że pałac kiedykolwiek był nakryty tak fantazyjnie – ale w warunkach powojennej odbudowy pozwalano sobie na pewną swobodę, która może dziś budzić zastrzeżenia. Podobne mansardowe dachy mają drezdeńskie pałace – Górski i Japoński, a w Warszawie hełmami o zbliżonych kształtach mógł poszczycić się nieistniejący dziś pałac Bielińskich na Królewskiej. Prawdopodobnie tymi analogiami kierował się architekt wprowadzając tak radykalną zmianę. Zrezygnował także z rozwiązań, jakie niosły dziewiętnastowieczne przebudowy, tj. łączników między alkierzami, dobudówek i podjazdu pod ryzalit. Niestety prace nie odznaczały się pietyzmem, jeśli chodzi o zachowanie płaskorzeźbowych dekoracji, sztukaterii i innych elementów, ocalonych ze zniszczeń. W niektórych miejscach skuto reliefy i wyrzeźbiono zupełnie nowe (np. w naczółkach okien) lub skasowano całkowicie (fryz zdobiący główną partię ryzalitu i in.)
W latach 1954-55 pałac służył związkom zawodowym, by później stać się siedzibą Muzeum Lenina. Po jego likwidacji 30 stycznia 1990 roku Pałac Przebendowskich/Radziwiłłów mieścił Muzeum Historii Polskich Ruchów Niepodległościowych i Społecznych, przeniesione tu z rogu Placu Bankowego i ul. Elektoralnej, które, po przekształceniach, przyjęło nazwę Muzeum Niepodległości w Warszawie. Nazwa Pałacu nawiązuje historycznie do pierwszych i ostatnich jego prywatnych właścicieli.